10 maratonów dla Madzi. Wzruszający finał [ZDJĘCIA]

Dominik Wolff z Widziszewa dokonał czegoś niecodziennego. Przez 10 kolejnych dni przebiegł trasę pełnych maratonów. A wszystko to dla małej Madzi. Po pokonaniu ostatniego biegu, w jego rodzinnej miejscowości odbyła się wielka feta.

Rodzina, sąsiedzi, przyjaciele i zaprzyjaźnieni biegacze zgromadzili się przed Domem Ogrodnika w Widziszewie, by wspólnie świętować wielki finał. Bohater wydarzenia na swój ostatni maraton wyruszył w sobotę w południe. Aura nie była dla niego tego dnia zbyt łaskawa, ale dla bohatera nie miało to większego znaczenia.

Przed godziną 17.00 dobiegł na chwilę do sali na krótki odpoczynek, po czym wraz z grupą wspierających go biegaczy udał się na ostatnią prostą, czyli około 5-kilometrową pętlę biegu. Po pół godzinie biegacze powrócili witani gromkimi brawami i fanfarami. Były gratulacje, uściski i łzy wzruszenia. – Bałam się o zdrowie Dominika – powiedziała w swym krótkim przemówieniu jego mama. Pomoc dla naszej małej kruszynki i wsparcie bliskich napawa nas ogromną dumą. Dziękujemy wszystkim, którzy wzięli udział w tym szlachetnym celu.

Następnie głos zabrał Dominik Wolff, choć był on drżący, gdyż nie mógł powstrzymać emocji. Bohater wydarzenia podsumował cały wysiłek i scharakteryzował krótko każdy bieg po kolei. – Każdy z tych biegów pokazał mi coś innego. Ogólnie było ciężko, nawet ciężej niż się spodziewałem. Gdyby nie Madzia, prawdopodobnie bym nie wystartował, bo dopadło mnie przeziębienie. O ile na początku chciałem to zrobić dla siebie, później w 90 procentach zrobiłem to dla Madzi mówił Dominik Wolff. – Najtrudniejszy był te ostatni bieg, bo ból już dawał się mocno we znaki. Ale to ilu Was tu jest, to jest fenomenalne. Chciałem Wam wszystkim za to podziękować. Także za wsparcie, za każdy „lajk”.

Specjalne podziękowania bohater wydarzenia za wsparcie i wytrwałość skierował do swojej żony Natalii oraz córek. Po jego słowach rozbrzmiała burza oklasków, a następnie wszyscy odśpiewali mu głośne „100 lat”. Specjalne podziękowania Dominik Wolff otrzymał od rodziców małej Madzi, którzy wręczyli mu oprawioną w ramkę tabliczkę.

– Jesteśmy bardzo wzruszeni i oszołomieni jednocześnie. Nie byłam w stanie nawet nic powiedzieć przez mikrofon – stwierdziła Sylwia Wajske, mama Madzi. – U nas pieniądze na rehabilitację są cały czas potrzebne, bo Madzia nie ma takich schorzeń, na które jest lek, zbierzemy na niego pieniądze i ona ruszy do przodu. Tutaj jest potrzebna rehabilitacja i dieta. Największym problemem jest w tej chwili padaczka, która ją zatrzymuje w miejscu. Więc cały czas zbieramy i jeździmy codziennie, gdzie tylko możemy. A to się wiąże z kosztami. Dlatego dziękujemy panu Dominikowi, że dzięki niemu Madzia też stała się sławna. Więcej ludzi zaczęło nas zauważać i nasze problemy. Chcemy, żeby ludzie dowiedzieli się jak najwięcej o zespole Downa i o zespole Westa. Że jest coś takiego jak padaczka dziecięca, która objawia się tak, a nie inaczej. Zachęcamy do śledzenia naszego profilu, żeby wiedzieć, z czym Madzia zmaga się codziennie (www.facebook.com/nasza-madzia-trisomia-i-west).

W sali wiejskiej na zgromadzonych czekał tort i poczęstunek przygotowany przez panie z Koła Gospodyń Wiejskich z Przysieki Starej Drugiej. Nie mogło także zabraknąć puszki, do której można było wrzucić pieniądze dla Madzi. Na finansowe podsumowanie akcji trzeba chwilę poczekać.

Przypominamy, że Dominik Wolff przebiegł kolejno następujące 42-kilometrowe trasy: Widziszewo (inauguracja),  Śmigiel, pętla wokół Jeziora Maltańskiego, 21 Maraton w Poznaniu, stadion miejski w Kościanie, szkoły w gminie Śmigiel, szkoły w gminie Kościan, stadion w Śmiglu, pętla wokół Zalewu Rydzyńskiego, finał w Widziszewie. Łącznie 10 odmiennych tras, odmienne warunki pogodowe i różne wsparcie. Ale cel osiągnięty, a ból i wysiłek pokonane.

Zobacz także:
10 maratonów dla Madzi. Wyzwanie rozpoczęte [ZDJĘCIA]
10 maratonów dla Madzi. Kościański etap [ZDJĘCIA]

Fot. Milena Waldowska