Roztańczyliśmy Kościan

Na temat odbywających się w Kościanie turniejów tańca nowoczesnego oraz towarzyskiego rozmawiamy z Romanem Wojdowskim, ich inicjatorem i organizatorem, a także właścicielem Szkoły Tańca „Poezja”.

Roman Wojdowski, właściciel Szkoły Tańca „Poezja”.

– Jak doszło do powstania „Poezji”?
Poezja powstała w 2011 roku. Nie było to planowane przedsięwzięcie, a bardziej spontaniczne. Zainspirowała mnie studniówka mojego syna w „Kolbergu”, w której uczestniczyłem. Podczas wieczoru odbył się pokaz tańca towarzyskiego w wykonaniu jednej pary absolwentów. Pomyślałem wtedy, dlaczego nie stworzyć warunków do tańca towarzyskiego w Kościanie? Zacząłem układać plan w głowie, potem czynić w tym kierunku pewne kroki, w końcu odbywać dziesiątki spotkań. W końcu ruszyliśmy. Przez kilka pierwszych miesięcy zajęcia odbywały się w Szkole nr 4, a już od kolejnego roku szkolnego przenieśliśmy się do budynku przy ul. Bernardyńskiej. W ten sposób z niewinnego pomysłu zrodziła się firma o charakterze artystycznym.

– W jakim stopniu taniec był częścią Pana życia przed „Poezją”?
Moja przygoda z tańcem rozpoczęła się w szkole średniej. Zaczynałem w Zespole Pieśni i Tańca „Żeńcy Wielkopolscy” pod okiem mojego guru, Eugeniusza Kurasińskiego. Pan Eugeniusz zwoływał co roku wszystkie pierwsze klasy, by uczyły się tańczyć. To były różne style, w tym także disco. Z naszego rocznika ze stu osób kilka wstąpiło do zespołu. I tak to się zaczęło. Następnie przeniosłem się do klubu tańca towarzyskiego poza Kościanem i tam rozpoczęła się moja przygoda z tańcem sportowym, która trwa do dziś. Taniec oczywiście ewoluuje jak wszystko, trzeba być na bieżąco, dlatego szkolenia, spotkania ze szkoleniowcami są wpisane w to zajęcie.

– Szkoła tańca jako sposób na życie to jedno wyzwanie, ale drugie to podjęcie się organizacji turnieju. Nie było obaw? I skąd pomysł na takie przedsięwzięcie?
Oczywiście, że były obawy, ale lubię nowe wyzwania. Choć czasami zostaję sprowadzony na ziemię. W każdym razie mamy naprawdę wspaniałą ekipę instruktorów, więc aż się prosiło, by wykorzystać ich potencjał. A cel jaki przyświecał organizacji turnieju, to przede wszystkim popularyzacja tańca w Kościanie, promocja miasta i samej szkoły. Choć Kościan jest taneczny, bo Zespoły Taneczne „Pryzmat” działają przecież u nas 25 lat, wcześniej była Akademia Tańca. Jednak chciałem jeszcze to rozszerzyć. Pomysł na początku kiełkował, trzeba było najpierw wziąć udział w kilkudziesięciu turniejach i zobaczyć, jak to wszystko działa. Dopiero po zdobyciu doświadczenia, zdecydowaliśmy się sami na organizację.

– I w ten oto sposób w 2017 roku mieliśmy w Kościanie pierwszy Turniej Tańca Nowoczesnego. Wszystko się wówczas powiodło?
Tak, choć strach nie pozwolił nam zrobić dwudniowego wydarzenia, przez co mieliśmy bardzo duże obsunięcie w czasie. Impreza skończyła się dopiero około północy. Dziś już wiemy, że przy tak dużej liczbie ekip dwa dni są konieczne. Choć z drugiej strony opóźnienia są swoistą tradycją turniejów. Bo nie można precyzyjnie obliczyć ile czasu zajmą solówki i duety.

– W tegorocznym turnieju udział wzięło 1600 tancerzy, przed dwoma laty połowa z tej liczby. Ale było to i tak sporo, jak więc udało się sprowadzić uczestników na zupełnie nowy turniej?
Rzeczywiście nie było to takie proste. Wysyłaliśmy e-maile z informacją o turnieju do szkół tańca. Dzięki znajomościom mogliśmy liczyć także na reklamę szeptaną. Teraz z zainteresowaniem nie mamy problemu, już od jesieni pojawiają się zapytania w kwestii majowego wydarzenia.

A sędziowie? Trudno było ich namówić?
Panel sędziowski to jest zawsze poważna sprawa. Trzeba zaprosić osoby, które rzeczywiście znają się na tańcu, wręcz zjadły na nim zęby. Tutaj także pomogła znajomość środowiska. Z Madzią Kossakowską, Chrisem Trybusiem, Piotrkiem Szwarcem i Sarą Janicką znaliśmy się bezpośrednio. Inna sprawa, to wbicie się z turniejem w wolny termin sędziów. To są bardzo zajęte osoby, mają inne turnieje, warsztaty i szkolenia. Dlatego jurorów zapraszamy z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. W tym roku pokusiliśmy się o dwa panele sędziowskie rozgraniczające style taneczne. Czyli w sobotę były cztery inne osoby i w niedzielę inne. Jedynie Magda Kossakowska jako sędzia główny była obecna przez cały weekend. Naszym zdaniem to osoba, która ma największą wiedzę taneczną, jest absolwentką szkoły baletowej i pedagogiem tańca. Sprawdza się świetnie i myślę, że będzie dalej z nami współpracować. Jeszcze trudniej kwestia sędziów wygląda w turnieju towarzyskim. Obowiązuje tutaj bowiem ścisły regulamin narzucony przez Polskie Towarzystwo Taneczne, do którego trzeba się dostosować. Sędziowie muszą mieć odpowiednie kategorie sędziowskie do styli, które chcemy zaprezentować na turnieju.

– Z uwagi na sztywne reguły, turniej towarzyski jest chyba jeszcze trudniejszy do przeprowadzenia. Mimo to, podjęliście również to wyzwanie.
Taniec nowoczesny a towarzyski to są dwa różne światy. Turnieju towarzyskiego nie zrobimy bez federacji. Konieczne jest złożenie wniosku do Zarządu Okręgu Wielkopolskiego, który rozpatruje wniosek. By był pozytywny, nie może być w tym samym terminie żadnego innego turnieju w Okręgu Wielkopolskim. Wniosek składamy już we wrześniu, a turniej, jak wiemy, przeprowadzamy w marcu następnego roku.

– Turniej towarzyski odbywa się na początku marca, a nowoczesny na końcu kwietnia. Czy te dzielące je zaledwie dwa miesiące nie są za krótkie, jeśli chodzi o przygotowania?
Rzeczywiście czasu jest niewiele, ale jak widać udaje się. Termin kwietniowy ustaliliśmy w nawiązaniu do Międzynarodowego Dnia Tańca przypadającego 29 kwietnia. Z kolei data turnieju towarzyskiego wynika z kalendarza ogólnego PTT. W tygodniu turnieju pracują wszyscy, by impreza przebiegła zgodnie z planem. Organizacja zaczyna się jednak na długo przed turniejem i spada ona na mnie i na moją żonę. A w zasadzie ja wymyślam, a żona to realizuje i jest w tym świetna.

– Wiele dziewczynek marzy o tym, by tańczyć, ale chłopcy wolą chyba kopać piłkę niż pląsać na parkiecie. Czy zatem nie ma problemu ze znalezieniem partnerów dla tancerek?
Niestety jest problem. Niektóre dziewczyny wybierają taniec nowoczesny właśnie z powodu braku partnera, choć z chęcią zajęłyby się efektownym tańcem towarzyskim. Powtarzamy, że to żadna ujma potrafić tańczyć, a umiejętność ta może się przydać w różnych okolicznościach, chociażby na balu sportowca. Taniec jest sztuką, ale i sportem, który wymaga bardzo dobrej kondycji. Piłkarza na boisku może ktoś zastąpić i mecz będzie trwał dalej, a tancerz na parkiecie musi być w pełnej dyspozycji od początku do końca programu.