Niezłomne kobiety

Cholitas, czyli rdzenne mieszkanki Boliwii, to zwyczajne, a jednocześnie niezwykłe kobiety. I to właśnie na nich skupiała się opowieść w ramach ostatniego w tym roku „Spotkania z podróżnikami”.

Tę interesującą opowieść zaprezentował Krzysztof Wystrach, który wraz ze swoją żoną Marzeną spędza w tym kraju znaczną część roku. Marzena Wystrach była również zapowiadana jako uczestniczka tego spotkania, ale przebywa obecnie w Boliwii. Dodajmy, że para już jakiś czas temu gościła w Kościanie opowiadając wówczas o swej wyprawie skupiającej się na wspinaczce po egzotycznych drzewach, którą z pasją uprawiają.

Ale teraz przyszedł czas na kobiety. Jak podkreślił Krzysztof Wystrach wszystkie Cholity maja wiejskie korzenie. Słyną z charakterystycznego stroju, który zakładają niezależnie od okoliczności. – Tak ubrane chodzą do kościoła, na zakupy i do pracy – mówił prelegent. – Charakterystyczny jest melonik na głowie. Meloniki przyjechały z Włoch z przeznaczeniem dla panów. Panom się one jednak nie spodobały, zaczęły je natomiast chętnie nosić kobiety. Najważniejszy element stroju to spódnica, która jest symbolem Chority. Pod nią są jeszcze halki, i to nawet kilka. Z kolei na stopach mają lekkie pantofelki.

Jak mówił Krzysztof Wystrach wiejskie pochodzenie kobiet nie ułatwiało im życia. Słabo mówiły po hiszpańsku, dlatego przyjeżdżając do miasta mogły podejmować tylko najgorsze zajęcia, były więc kucharkami czy sprzątaczkami. Z kolei pozostając na wsi wcale nie miały lżej stając się często ofiarami rodzinnej przemocy. Na szczęście to się zmieniło, choć dzisiejsze 50-latki jeszcze pamiętają tamte czasy. W kontrze do przeszłości zawiązała się grupa Cholitas Escaladoras, czyli dziewczyn wspinających się po najwyższych szczytach Boliwii. W swoich tradycyjnych spódnicach i z chustami pełnymi ekwipunku wchodzą na 6-tysięczniki. Chodzenie po górach to dla nich sposób na oderwanie się od codziennych trosk.

Gość spotkania przedstawił losy czterech kobiet, z którymi małżeństwo szczególnie się zaprzyjaźniło. To dwie siostry Adela i Cecilia oraz Dora i jej córka Ana. Najbardziej niesamowity był finał tej opowieści. Otóż dzięki zrzutce społecznościowej zorganizowanej w Polsce, udało się sfinansować wspólną wyprawę górską czterech Cholitas Escaladoras na najwyższy szczyt Boliwii Sajama. Po tej wyprawie, która miała miejsce latem tego roku, Dora i Ana przyleciały z Wystrachami na trzy tygodnie do Polski. Oczywiście chodziły cały czas w swoich strojach, przez co stały się atrakcją gdziekolwiek się pojawiały. Kobiety gościły m.in. na Festiwalu Górskim w Lądku Zdroju. Dla 53-letniej Dory były to pierwsze wakacje w życiu…