Miasto dla mieszkańców

Z kandydatem na burmistrza Kościana z ramienia Stowarzyszenia Aktywny Samorząd Zbigniewem Bernardem rozmawiamy o jego programie wyborczym. Zbigniew Bernard jest obecnie radnym Rady Miejskiej Kościana, pracuje jako dyrektor Zespołu Szkół w Krzywiniu, a także pełni funkcję prezesa rejonowego oddziału WOPR w Lesznie.

zbigniew bernard 300x181 Miasto dla mieszkańców– Przygotował Pan obszerny program wyborczy, który nazwał „Paktem dla Kościana”. Jak należy go rozumieć?
– Pakt jest formą mojej umowy z mieszkańcami. Umawiam się z nimi, że zagłosują na mnie w wyborach, a w zamian ja będę realizował program wyborczy. Uważam, że w Kościanie konieczne są zmiany. Nie podważam dotychczasowych dokonań obecnej władzy, ale jestem zdania, że można wiele poprawić. Stąd moje hasło wyborcze: „można więcej, można lepiej”. 12 lat rządów panów Jurgi i Ruszkiewicza pokazało, że wiele szans nie zostało wykorzystanych. Wskazuję przy tym na przewodniczącego Rady Miejskiej Piotra Ruszkiewicza, bo doskonale wiemy, że organem uchwałodawczym w mieście jest rada, którą zarządza przewodniczący. Na początku bieżącej kadencji zwracałem uwagę, że Kościan w rankingu pozyskiwania środków zewnętrznych był na szarym końcu. Wprawdzie trochę to ostatnio ruszyło, ale to wciąż za mało. Z kolei nasze Stowarzyszenie Aktywny Samorząd ma do zaproponowania coś ciekawego. Zresztą nie są to tylko słowa, bo wystarczy spojrzeć na dynamicznie zmieniające się gminy Czempiń, Śmigiel i Krzywiń, którymi zarządzają aktywni burmistrzowie zrzeszeni w stowarzyszeniu.

– Co zatem ma Pan do zaproponowania kościaniakom w pierwszej kolejności?
– Głównym tematem, który należy podjąć jest kierunek rozwoju miasta. Trzeba się zastanowić, czy idziemy w rozwój inwestycyjny, czy też stajemy się sypialnią regionu, a rozwijamy miasto pod względem kulturowym i turystycznym. Wybierając pierwszy wariant, z uwagi na brak terenów inwestycyjnych w mieście, konieczne byłoby połączenie miasta z gminą i stworzenie jednej aglomeracji. Oczywiście bez zgody mieszkańców nie można mówić o takim rozwiązaniu. Ale warto poddać je pod rozwagę, mieszkańcy powinni wypowiedzieć się w tej kwestii w referendum, w myśl zasady MdM, którą chciałbym wprowadzić, czyli „Miasto dla Mieszkańców”. Uważam, że takie rozwiązanie byłoby najbardziej rozwojowe. Jeśli kościaniacy nie podzielą jednak tego zdania, możemy pójść w kierunku jak najszerszego partnerstwa z gminą poprzez różne projekty gospodarcze, by czerpać obopólne korzyści. Można także zostać przy obecnej dominacji lokalnej drobnej przedsiębiorczości. Wówczas będziemy ją wspierać, jak również rozwijać mocno infrastrukturę turystyczną. Chociażby obiekty rekreacji publicznej rozsiane są po całym mieście, a warto by je scalić i przybliżyć mieszkańcom oraz przejezdnym w postaci komunikacji miejskiej.

– Zanim przejdziemy do problemu komunikacji, skupmy się jeszcze na gospodarce. W swoim programie opowiada się Pan za większą promocją gospodarczą miasta. Jak miałoby to wyglądać?
– Uważam, że obecnie nie ma promocji gospodarczej. Nie ma grupy ludzi, która zajmowałaby się wyłącznie promocją gospodarczą i przyciąganiem potencjalnych inwestorów. To samo dotyczy śledzenia programów unijnych i rządowych czy funduszy norweskich. Powinniśmy także stworzyć młodym biznesmenom warunki do działania. Przykładowo w budynku po zakładach tytoniowych można stworzyć miejskie centrum startup. Nie mając biura młodzi ludzie mogą przebywać w takim centrum i realizować kreatywne, nowe przedsięwzięcia. Kolejną propozycją jest inkubator przedsiębiorczości. Nie każdego od razu stać na zapłacenie ZUS-u, a taki inkubator pozwoliłby na wystartowanie, a później już na realizowanie swoich pomysłów.

To miałby być sposób na zatrzymanie młodych ludzi w mieście?
– Tak, bo w tej chwili nie mamy dla nich żadnych atrakcyjnych rozwiązań. Wielu wyjeżdża, choć oczywiście mają do tego prawo. Tymczasem w mieście mamy coraz więcej seniorów i trzeba także o nich pomyśleć. Na pewno musimy likwidować bariery architektoniczne. Proponuję także szereg innych rozwiązań dla emerytów, jak stworzenie karty zniżkowej, wprowadzenie systemu dofinansowania przez miejski OPS zakupu leków dla starszych osób, darmowy wstęp na wydarzenia kulturalne, dofinansowanie wycieczek i wyjazdów, a także darmowe korzystanie z komunikacji miejskiej, oczywiście po jej utworzeniu.

– Proszę zatem powiedzieć teraz kilka słów na temat komunikacji. Jak miałaby ona wyglądać?
– Od lat mówi się o utworzeniu komunikacji, ale póki co ciągle jej nie ma. Jeśli zostanę burmistrzem, na pewno tę komunikację stworzę. Obecnie miasto jest coraz bardziej zakorkowane i zanieczyszczone, w związku z tym trzeba szukać ekologicznych rozwiązań. Takowym byłyby małe, 30-osobowe autobusy, najlepiej elektryczne. Rząd proponuje rozwiązania w tym zakresie, więc na pewno możliwe będzie pozyskanie dofinansowania na ten cel. Dla emerytów byłoby to znaczące udogodnienie, zresztą korzystaliby z komunikacji za darmo, tak samo młodzież.

– W Pana programie sporo jest punktów dotyczących rozmaitych zniżek i ulg skierowanych do różnych grup społecznych. Poza wymienionymi dotychczas w naszej rozmowie obiecuje Pan miejskie becikowe dla mam nowonarodzonych dzieci czy też pomoc rodzinom wielodzietnym. Czy nie obawia się Pan, że kościański budżet tego nie udźwignie?
– Oczywiście zdaję sobie sprawę z wielkości budżetu. Mamy około 100 mln zł, z czego większość pochłania edukacja. Jako opozycyjny radny mam jednak obecnie mały dostęp do szczegółowej wiedzy na ten temat. Dlatego po mojej wygranej zakładam przeprowadzenie audytu i na tej podstawie będziemy więcej wiedzieć o finansach i możliwościach miasta. Ale chcę również podkreślić, że mój program jest 10-letni, czyli na dwie kadencje. Nie wszystko uda się zrobić od razu. Jednak trzeba być odważnym i mieć wizję, bo bez tego nic się nie zdziała. Ja całe życie byłem aktywny na niwie sportu i rekreacji, w związku z czym zawsze dążyłem do podnoszenia jakości wykonywanych zadań.

– Porozmawiajmy więc jeszcze o sporcie, na który ma Pan wiele pomysłów. Proszę je przybliżyć w kilku słowach.
– Przede wszystkim po latach chciałbym przywrócić klasy sportowe. Różne szkoły mają różne tradycje w tym zakresie. Od niedawna mamy chociażby stadion lekkoatletyczny. Przy którejś szkole mógłby powstać klub lekkiej atletyki. Od lat mamy także basen pływacki i wstyd, że nie ma dotychczas klubu pływackiego. Konieczna jest również hala sportowa dla szczypiornistów. Nie musi być wcale droga, sportowy namiot to chyba najlepsze rozwiązanie. Powinno także powstać piłkarskie boisko treningowe. Ponadto musi zmienić się Rada Sportu. W obecnej formie ona nic nie opiniuje, tylko popiera pomysły burmistrza. A powinniśmy skupić się na wsparciu ze strony przedsiębiorców, bo miasto nie jest w stanie samo utrzymać sportu. Chodzi o ludzi, którzy chcą w sport inwestować i na zasadzie dobrych rozwiązań finansowych doprowadzić do pewnej jakości. Powinno się także zmienić oblicze Łazienek. Chciałbym stworzyć w tym miejscu centrum rekreacji rodzinnej. Pieniądze na ten cel można by pozyskać w ramach partnerstwa prywatno-publicznego. Uważam, że w tym właśnie kierunku powinniśmy iść.

 

 

 

 

 

 

 

happy wheels