Kościan to wspaniałe miasto

Na temat kariery politycznej, o odejściu z Kościana, a także o specyfice naszego miasta i perspektywach, jakie przed nim stoją rozmawiamy z Maciejem Kasprzakiem, byłym zastępcą burmistrza, który przez 11 lat piastował tę funkcję.

– Czy nie żal było się Panu rozstawać z samorządem i z Kościanem?
Oczywiście, że tak. To rozstanie było dla mnie podwójnie trudne. Raz ze względu na pracę, która dawała mi wiele satysfakcji, a dwa z uwagi na środowisko, z którym spędzałem czas przez ostatnie 11 lat. Trafiłem na wspaniałych ludzi, z którymi się świetnie współpracowało. Na tej przestrzeni mogłem realizować swoje pomysły i mieć udział w rozwoju tego miasta. Nie miałem jednak złudzeń, że pozostanę wiceburmistrzem aż do emerytury. Więc kiedy przede mną jako osobą, która zawsze interesowała się zarządzaniem, pojawiła się propozycja pracy w tym obszarze, ale w biznesie, postanowiłem skorzystać. 

– A nie myślał Pan o karierze w polityce? Jest Pan członkiem Platformy Obywatelskiej, a będąc leszczyniakiem, do Kościana trafił Pan dzięki posłowi Wojciechowi Ziemniakowi.
Polityką zacząłem się interesować gdy byłem nastolatkiem. Gdy miałem 22 lata wstąpiłem do rodzącej się Platformy Obywatelskiej traktując to jako naturalny sposób na rozwój zainteresowania. Jeśli interesujesz się piłką, wcześniej czy później nie będziesz chciał się ograniczać do oglądania jej w telewizji. Moje życie potoczyło się tak, że trafiłem do samorządu i im dłużej w nim byłem, tym bardziej przekonywałem się, że dla mnie ta forma polityki w tym czasie jest najlepsza. Samorządowiec ma mniejszy od parlamentarzysty obszar wpływu. W naszym przypadku to było 8,5 km kwadratowego. Ale na swój obszar ma wpływ bez porównania większy od pojedynczego posła czy senatora. Uważałem to za wielki przywilej. Do polityki centralnej od bardzo dawna mnie nie ciągnęło. Nigdy z resztą nie startowałem w żadnych wyborach. Ale ciągle myślę, że dobrym pomysłem na politykę jest traktowanie tego miejsca jako uwieńczenia kariery. Dlatego nie wykluczam, że może kiedyś w taki, czy inny sposób w politykę się zaangażuję.

– Czy Pana odejście z Kościana nie było jednak przedwczesne? Miasto jest w trakcie realizacji dużych projektów rewitalizacyjnych, stoimy także u progu kolejnych inwestycji, jak chociażby przebudowa Rynku.
 Nie mam takiego poczucia. Nawet po realizacji Rynku pojawią się kolejne miejsca wymagające zmian, a na razie nawet nie poddawane szerszej dyskusji. To chociażby teren zielony pomiędzy Kauflandem a rzeką i wiele innych miejsc. Jeszcze długo w całej Polsce nie nadejdzie taki moment, w którym będzie można powiedzieć, że podjęte procesy rewitalizacyjne zmierzają ku końcowi. Inaczej pod tym względem jest w Niemczech. Dwa lata temu pojechałem do niewielkiej miejscowości Malterdingen, w której byłem przez jakiś miesiąc w wieku 15 lat. Chciałem zobaczyć, jak to miasteczko wgląda obecnie i przeżyłem szok. Okazało się, że wszystko było dokładnie takie samo jak 20 lat temu, łącznie z rabatkami na rynku. Wtedy do mnie dotarło, że mieszkańcy tego miasta już wtedy mieli wszystkie projekty zakończone i nie trzeba było nic już zmieniać. My do tego momentu nie dojdziemy jeszcze długo. Dlatego każdy kolejny burmistrz, któremu przyjdzie rządzić Kościanem, będzie miał niezwykły przywilej zmiany tego miasta w sposób, które odciśnie na nim głębokie piętno.  Wspólnie z burmistrzem Michałem Jurgą, radnymi, współpracownikami jesteśmy szczęściarzami, że mieliśmy swój udział w tym procesie, a kolejne osoby będą go kontynuować. 

– Mimo wszystko pojawiają się opinie, że teraz czeka nas w mieście spowolnienie, bo był Pan inicjatorem wielu przedsięwzięć…
To gruba przesada. Wszelkich inicjatyw nie da się przyporządkować do jednej osoby. Zawsze działaliśmy jako zespół. Widać to chociażby po Wieży Ciśnień, która nie stałaby się tak wspaniałym obiektem, gdyby nie Kinga Czarnecka, Leszek Zamelczyk, Rafał Grześkowiak, Przemek Korbik, Mateusz Maliczak i wiele jeszcze osób, których nie sposób wymienić. Jestem dumny, że miałem w tym swój udział. Z burmistrzem Michałem Jurgą jako osobą stojącą na czele samorządu, w największym stopniu byliśmy z tym identyfikowani. Ale to był zawsze proces, który obejmował mnóstwo osób. Nie należy zapominać, że nie byłby on możliwy gdyby nie przychylność Rady z obecnym burmistrzem Piotrem Ruszkiewiczem na czele. Idąc dalej, to nie myśmy wymyślili Park Miejski. Miejsce to zostało tylko z naszym udziałem uporządkowane. Alejki spacerowe w parku wyznaczają najstarsze drzewa, które zostały posadzone przez przodków.

– Kościan w ciągu ostatniej dekady mocno zmienił swoje oblicze. Jak Pan widzi nasze miasto za kolejne 10 lat?
Jestem głęboko przekonany, że będzie to fantastyczne miejsce do życia i do pracy. Nawet jeżeli nie uda się znaleźć tej pracy na miejscu, to będzie ona gdzieś w pobliżu. Kościan ma też wyjątkowe położenie. Przepływająca przez centrum rzeka pozwoliła na stworzenie malowniczego traktu spacerowego wzdłuż kościańskiego Kanału Obry. Wraz z rewitalizacją Łazienek ta zielona oś miasta stanie jeszcze piękniejsza. Będzie to znakomite miejsce do rekreacji i wypoczynku. Z uwagi na walory przyrodnicze bulwar nie powinien ograniczać się tylko do miasta. Zresztą okoliczne wioski stanowią po części jedną całość z miastem, jest infrastruktura drogowa w przeciwieństwie do podpoznańskich miejscowości. Zaletą jest także to, że nie jesteśmy tutaj anonimowi, a to daje poczucie bezpieczeństwa i zadowolenia na co dzień. Kościan jest także bardzo dobrze skomunikowany z Poznaniem, a już za chwilę dojazd samochodem do stolicy Wielkopolski zajmie pół godziny. Osoby podróżujące pociągami będą mogły korzystać z dużej częstotliwości połączeń w ramach Kolei Metropolitalnej. Ta nieduża odległość od metropolii pozwala spełniać ambicje, jak i codzienne potrzeby. Wraz z rozwojem infrastruktury już uruchamiają się także procesy inwestycyjne w mieście i gminie ze strony dużych przedsiębiorstw, które będą zapewniać atrakcyjną pracę.

Bliskość Poznania z jednej strony pozwala znaleźć dobrą, lepiej płatną pracę, ale z drugiej strony może też stanowić zagrożenie dla lokalnej przedsiębiorczości. Miejscowe firmy nie są w stanie konkurować z poznańskimi pod względem wynagrodzenia. Popyt na lokalne usługi też może maleć wobec atrakcyjniejszych i na wyciągnięcie ręki w Poznaniu.
Popatrzmy na te kwestie z perspektywy innych miejscowości. Czy w Śremie lub w Gostyniu jest lepiej, bo mieszkańcom tych miast trudniej jest dojechać do Poznania? Samorząd podejmuje działania na rzecz wspierania małej przedsiębiorczości, ale nie ma panaceum na to, aby każdy biznes zakończył się sukcesem. Nikt nie zagwarantuje, że konkretny pomysł na interes wypali. Z drugiej strony mali przedsiębiorcy szybko dostosowują się do potrzeb oraz istniejących możliwości. Braliśmy to pod uwagę przy planowaniu zmian na Rynku zakładając, że charakter obecnej tam przedsiębiorczości będzie się zmieniać. Trzeba to robić tylko w sposób kontrolowany i stopniowo wprowadzać zmiany.

– Skoro Kościan jest takim dobrym miejscem do życia, czy nie chciałby Pan tu się przeprowadzić?
Przyznam, że przeszło mi to przez myśl, choć bardzo lubię też Leszno. W Kościanie było mi bardzo dobrze. Bycie częścią tej społeczności przez ostatnie 11 lat uważam za wielki przywilej. A faktycznie pracując obecnie w Poznaniu miałbym bliżej z Kościana niż z Leszna.

REKLAMA