Fenomen Kościan Team

Ta nieformalna grupa biegowa liczy już w tej chwili ponad 100 aktywnych członków. Biorą udział w wielu zawodach rozsławiając przy okazji nasze miasto, ale również chętnie pomagają innym.

O początkach Kościan Team opowiadają mi Sławomir Kaczmarek i Mirosław Kaczmarek. To dwójka jednych z najbardziej zaangażowanych w grupie osób, choć podkreślają, że trzonem teamu jest jeszcze Adam Szczerbal – nieformalny prezes i inicjator nazwy Kościan Team.

A wszystko zaczęło się od wyjazdów na masowe imprezy biegowe. Środowisko biegaczy sprowadza się do określonej liczby osób, które biorą udział w takich wydarzeniach. Często mają podobne cele jak zdobycie korony półmaratonów lub maratonów Wielkopolski albo Polski, dlatego jeżdżą na te same zawody. W ten sposób nawiązywały się pierwsze znajomości. – Czasami umawialiśmy się na jeden samochód, żeby obniżyć koszty dojazdu na zawody – mówi Mirek Kaczmarek.

Zaczęli się także spotykać w małej grupie na zakończenie roku. Pierwsze takie spotkanie odbyło się na koniec 2015 roku. – To były takie zalążki grupywspomina Sławek Kaczmarek. – Jednak rok później umawialiśmy się na kilkunastoosobowe spotkanie, a tymczasem przyszło około 40 osób.

Wówczas postanowili zająć się rozpowszechnieniem grupy. – Przeszedłem już wtedy na policyjną emeryturę, więc miałem trochę więcej czasu. Za zgodą innych osób zacząłem prowadzić naszą stronę na Facebooku – mówi Sławek. W tym samym czasie zaczął  powstawać projekt koszulki. Mirek robił pierwsze szkice, które konsultował z innymi. Koszulki miały być identyfikowane z Ziemią Kościańską, stąd  herby miasta i powiatu oraz Wieża Ciśnień. Na koszulkach pojawia się również imię bądź pseudonim danego zawodnika. Potem zaczęły powstawać także inne elementy stroju, jak np. czapki.

Koszulki zakupiło około 200 osób, choć niektórzy po prostu chcą taką mieć, ale nie angażują się w działalność grupy. Choć chęć przynależności może wyrazić każdy, nie chodzi bowiem o wyniki i o rekordy, tylko o przyjemność i korzyści związane z amatorskim uprawianiem biegów.

Mimo, że o Kościan Team rozmawiam z panami, kobiet w ich szeregach nie brakuje. W tym roku dziewczyny pokazały swoją siłę podczas 24-godzinnej sztafety charytatywnej „Otwórzmy Serca”. Ten bieg wpisuje się zresztą w działalność grupy, która angażuje się w tego typu przedsięwzięcia. To m.in. udział w Szlachetnej Paczce i inne zbiórki charytatywne. Sami są także inicjatorami całodobowej sztafety , która po raz pierwszy odbyła się w ubiegłym roku. – Pomysł na ten bieg zrodził się z chęci pomocy Maciejowi Zieloncemówi Mirek. – Słyszałem o chłopaku, który miał przejechać przez całą dobę 500 km na rowerze, a jeśli to osiągnie, sponsorzy wpłacą 50 tys. zł na rehabilitację innego chłopaka. Tym sposobem zainicjowana została sztafeta, która na pewno będzie miała swoją kontynuację w kolejnych latach.

Panowie podkreślają, że nie są stowarzyszeniem, nie otrzymują więc dofinansowania, a organizują się sami. Brak stowarzyszenia to poniekąd celowy zabieg, bo sformalizowanie grupy mogłoby spowodować jakieś zgrzyty. A oni spotykają się towarzysko, umawiają na wspólne treningi, a przede wszystkim na zawody. Są też bardzo dobrze postrzegani przez inne grupy biegowe z całej Polski.

REKLAMA